piątek, 16 września 2016

Bad Boy



Bad Boy stał patrząc na ulicę. W głowie takiego zawsze krążą myśli nie wiadomo jakie.  Palił papierosa... Lato unosiło się kurzem nad miastem, tworzyło to wraz z zapachem spalin charakterystyczne odczucie zasychające w nozdrzach. Szelest liści ruszonych powiewem wiatru świadczył jedynie o niewielkich ruchach powietrza, oprócz mozolnie przemieszczających się przechodniów i jeżdżących samochodów, wydawało się, że wszystko zastyga panującym upałem. Każdy, każda; którzy się znaleźli tego dnia na chodniku, rynku i wąskich uliczkach mimowolnie zwracali uwagę na swój pot i zapach przyklejającego się do niego pyłu. Tytoniowy dym wypuszczany powoli, małymi dawkami ustami, a następnie nosem Bad Boya dopełniał ten stan, w którym mruganie staje się nie do zniesienia, zakleja i szczypie w oczy. Niebieskie chmurki, pochłaniane niczym nabożeństwo, wypełniające niemłode już płuca, a następnie z namaszczeniem przekazywane środowisku, zdawać się mogło, przenikały w najodleglejsze zakątki miasta, wiły się pod sklepy, zakłady pracy, okrążały robotników fizycznych, a następnie tworzyły fugi wśród układanych przez nich kostek brukowych, pełzły po schodkach i alejkami parku, zatykając dech matek spacerujących z wózkami i krztusząc ich latorośla. Powietrze stawało się coraz mniej przejrzyste, niebieska atmosfera charakterystyczne  dla przyciasnej knajpy wypełniała gród. Przedstawiany obrazek, jak i samopoczucie Bad Boya, mogłyby być dopełnione tylko zimnym piwskiem trzymanym radosną wówczas łapą zawadiaki.
Zły chłopak zobaczył na ulicy piękną kobietę. W życiu nie miał z taką do czynienia. Wyglądała jak ktoś nieosiągalny, z innego, nieznanego świata. Była kimś pięknym i tajemniczym jak Madryt. Postanowił ją zdobyć, a z jego oczu zaczęło przebłyskiwać spojrzenie o ludzkim obliczu.

... Bad Boy, po wielu próbach i spojrzeniach z małą manipulacją w oku, zbliżył się do zjawiska jakim była Nieznajoma. Dalej go fascynowała tak jak Madryt, którego nigdy nie widział. Była jego bólem, miłością i nadzieją. Marzył, że będzie to trwało, nie tylko w chwili w której o tym myślał, ale zostanie jego permanentnym stanem. Łaską jaką jest czułość Tej. Jego uczucia zakotwiczyły się w takim stanie, ponieważ Ta, Kobieta tajemnicza i piękna jak Madryt, jest dla niego często udręką pochłaniająca wszystkie myśli, jest zarazem energią, motorem jego działań. Dziękuje jej i Bogu każdego dnia, wierząc w przyszłe szczęście, dobrze i mądrze przeżyte dni oraz udaną zabawę związaną ze świętowaniem życia, ich wspólnego bytu, wspólnego starzenia się trzymających się za ręce Kochanków z dwóch wydawać by się mogło różnych światów.

Czy znajomi go poznawali? Tak. Bad Boy wydawał się jednak miłym dzieciakiem, a raczej sympatycznym, starzejącym się panem...

czwartek, 15 września 2016

Modlitwa rytu starego



kyrie eleison
panie eleison
słuchaj nas
od ludzi fałszywych
od słów pogardy
od wiedzy i niewiedzy
uchroń nas

panie świata
panie pokoju
panie przebaczenia
panie prawdy
panie pokory
panie ubogich
panie wszechmocny
panie obserwujący
lustro uczynków
łaskawie na nas patrz

przed zwątpieniem
przed rezygnacją
przed pokusą
przed kłamstwem
przed złem
przed milczeniem
przed słów zapomnieniem
ostrzeż nas

świetle na drodze
serce gorące
ukojenie dusz
monolicie niezniszczony
deszczu w spiekotę
nawodnieniu pól
chleba darczyńco
rękę ślepcom
pomocną dłoń
dzieciom daj 

otwórz nam oczy
dziękować ucz
całować chleb
okruchy zbierać
dzielić się
współczucie pokaż
i nam je okaż
między zapomnianych wejdź

zagubionych prowadź
na szczyty wejdź
do celebrytów pukaj
przypomnij się

od polityków zguby
od jałmużny na pokaz
modłów gremialnych
słów sugestywnych
proroków fałszywych
ochroń nas

naucz się starzeć
siwe włosy szanować
zmarszczki całować
do lustra uśmiechać się

idźmy drogą prostą
mówmy zrozumiale
fundamenty budujmy
cegły scalajmy
trwałe domy stawiajmy
tego nas ucz

bramo otwarta
latarnią mocno świeć