Bad Boy stał
patrząc na ulicę. W głowie takiego zawsze krążą myśli nie wiadomo jakie. Palił papierosa... Lato unosiło się kurzem
nad miastem, tworzyło to wraz z zapachem spalin charakterystyczne odczucie
zasychające w nozdrzach. Szelest liści ruszonych powiewem wiatru świadczył
jedynie o niewielkich ruchach powietrza, oprócz mozolnie
przemieszczających się przechodniów i jeżdżących samochodów, wydawało się,
że wszystko zastyga panującym upałem. Każdy, każda; którzy się znaleźli tego
dnia na chodniku, rynku i wąskich uliczkach mimowolnie zwracali uwagę na
swój pot i zapach przyklejającego się do niego pyłu. Tytoniowy dym wypuszczany
powoli, małymi dawkami ustami, a następnie nosem Bad Boya dopełniał ten stan,
w którym mruganie staje się nie do zniesienia, zakleja i szczypie w oczy.
Niebieskie chmurki, pochłaniane niczym nabożeństwo, wypełniające niemłode już
płuca, a następnie z namaszczeniem przekazywane środowisku, zdawać się mogło,
przenikały w najodleglejsze zakątki miasta, wiły się pod sklepy, zakłady pracy,
okrążały robotników fizycznych, a następnie tworzyły fugi wśród układanych
przez nich kostek brukowych, pełzły po schodkach i alejkami parku, zatykając
dech matek spacerujących z wózkami i krztusząc ich latorośla. Powietrze
stawało się coraz mniej przejrzyste, niebieska atmosfera charakterystyczne dla przyciasnej knajpy wypełniała gród. Przedstawiany
obrazek, jak i samopoczucie Bad Boya, mogłyby być dopełnione tylko zimnym
piwskiem trzymanym radosną wówczas łapą zawadiaki.
Zły chłopak
zobaczył na ulicy piękną kobietę. W życiu nie miał z taką do czynienia.
Wyglądała jak ktoś nieosiągalny, z innego, nieznanego świata. Była kimś pięknym
i tajemniczym jak Madryt. Postanowił ją zdobyć, a z jego oczu zaczęło
przebłyskiwać spojrzenie o ludzkim obliczu.
... Bad Boy, po
wielu próbach i spojrzeniach z małą manipulacją w oku, zbliżył się do zjawiska
jakim była Nieznajoma. Dalej go fascynowała tak jak Madryt, którego nigdy nie
widział. Była jego bólem, miłością i nadzieją. Marzył, że będzie to trwało, nie
tylko w chwili w której o tym myślał, ale zostanie jego permanentnym
stanem. Łaską jaką jest czułość Tej. Jego uczucia zakotwiczyły się w takim
stanie, ponieważ Ta, Kobieta tajemnicza i piękna jak Madryt, jest dla niego
często udręką pochłaniająca wszystkie myśli, jest zarazem energią, motorem jego
działań. Dziękuje jej i Bogu każdego dnia, wierząc w przyszłe szczęście, dobrze
i mądrze przeżyte dni oraz udaną zabawę związaną ze świętowaniem życia, ich
wspólnego bytu, wspólnego starzenia się trzymających się za ręce Kochanków z
dwóch wydawać by się mogło różnych światów.
Czy znajomi go
poznawali? Tak. Bad Boy wydawał się jednak miłym dzieciakiem, a raczej
sympatycznym, starzejącym się panem...