wtorek, 4 października 2016

Pokolenie kalek

               Długo zbierałem się z tym tekstem, bo takich rozważań jak moje jest z pewnością wiele, a wiec po co pisać coś co już zostało napisane? Ktoś już to zrobił i to nawet dobrze. Nie licząc wierszy i opowiadań, staram się pisać teksty z pozytywnym przesłaniem. Dość jest oburzenia w sieci, mowy pogardy, nienawiści i wszechoobecnego dołowania. Moje oburzenie zmusza mnie jednak do dołożenia swoich pińciu groszy. A pięć do pięciu i jeszcze pięciu to więcej niż dziesięciu.
               Pokolenie życiowych kalek, pokolenie kalek bezpłciowych idoli. Pokolenie roszczeń. Co się stało z moimi rodakami w zaledwie ćwierć wieku? Przychodzą do mnie czasami myśli, że jednostki wybitne, przedsiębiorcze, mające coś do powiedzenia, inteligentne, wyjechały za granicę i tam żyją ku chwale innej ojczyzny. Tu chciałbym gorąco pozdrowić kumpli i przyjaciół rozsianych po całym świecie ze szczególnym uwzględnieniem wysp, Szwajcarii i Hiszpanii. W kraju zostali nieudacznicy, życiowe kaleki. Kolejne rządy mogą się cieszyć swoją nieprzerywaną w kadencji władzą tylko dlatego, że nie ma kto wyjść na ulicę, dokonać rewolty. Rewolucji nie wywołają starcy, chociaż Ci akurat nie mają nic do stracenia. Nie przeprowadzi jej Owsiak, przefarbowańcy pod nowym szyldem, ani pod sztandarem KOD’u, nie pomoże czarny protest. Na czele często stoją ci sami ludzie – ludzkie kameleony. Jeśli można już mówić o jakimś pokoleniu sukcesu, to oni się do niego zaliczają. Pozostawię otwarte pytanie – komu służą wrzucane przez nas na fb demotywatory? Kwiat młodzieży lat dziewięćdziesiątych wyjechał. Rewolucjoniści uciekli, zostawili nas nie nauczywszy nowego pokolenia czym jest bunt. Ten z kolei został zmiękczony przez Przystanki Woodstock, darmową sztukę, pop artystów prezentowanych w dziale kultura. Ideologią stały się naszywki na sporniach, loga na bluzach. Bunt ograniczył się do wejścia na klatkę schodową bloku, ewentualnie młodzież z hiphopowymi tekstami wylega jeszcze na przyległy parking i trawnik.
               Jak jesteśmy różni, jak to ćwierć wieku nas zmieniło, bardzo dobrze zobrazują podane przeze mnie przykłady. W czasach punk rocka, malowanych hasłach na papiakach, robiłem sobie różne koszulki (teraz t-shirts). Wśród mniej ambitnych tekstów typu „o kuwa jesem wariat”, kiedyś przyszedł mi jeden bardzo szowinistyczny – wychowałem się na wsi, nie jestem miejskim kaleką! Już wtedy widziałem, że zaczyna się dziać coś nie tak. Umiem się posługiwać siekierą, piłą, młotkiem, nożem zrobię więcej niż nie jeden zestawem narzędzi, mam zmysł techniczny, który wyniosłem z zabawy, ciężkiej pracy lub zwykłej obserwacji. Mógłbym tak wymieniać. Spójrzmy na to coś, co zostało. Faceci wzywający elektryków do zmiany żyrandola, dzwoniący po hydraulika, kiedy trzeba naprawić kran. Oczywiście, każdy może powiedzieć, że na to zarabia, że go stać, nie musi się tym parać. Trudno mi dyskutować z takimi argumentami. Choćbym tu użył bardzo logicznych słów tłumaczących dlaczego tak, a nie inaczej, to nic to nie da. Wasze kobiety przecież wolą wygolone pachy, drogie wody po goleniu i ciuchy z markową metką. To znaki rozpoznawcze wyścigu o status społeczny w każdej grupie, nawet w małym ekosystemie najczęściej spotykanych znajomych.
               Strach pozwolić wejść dziecku sąsiadów na podwórze, lepiej nie zgadzać się na odwiedziny naszego syna przez kolegów. Nie daj Bóg jak się coś stanie, a murowane, że sąsiad z sąsiadką wytoczą nam sprawę z powództwa cywilnego. Na pewno czegoś nie dopilnujemy, zawinimy. Wiadro w zagrodzie okaże się niebezpiecznym przedmiotem, które przez naszą nieroztropność doprowadzi do tragedii. To może przytrafić się każdemu. Na pewno nie wpuszczajcie obcych dzieci do kuchni. Znowu posłużę się przykładami z mojego dzieciństwa. Nie mieliśmy nawet po 10 lat jak ginęliśmy na całe dni, byliśmy w tym czasie w lesie, w sąsiedniej wsi, robiliśmy domy na drzewie albo w stogach słomy. Bawiliśmy się ogniem i robiliśmy wiele niewyobrażalnych dziś rzeczy. Nie to jednak chciałem przeciwstawić opisanej groźbie procesu. Jeszcze nie tak dawno, parę lat wstecz, dzieci na wsiach jeździły całymi dniami na kombajnach zbożowych. Były to maszyny bez kabin i właściwie, każda pociecha mogła spaść np. prosto w heder i zostać zmłócona. Pamiętam doskonale jak to się odbywało. Uradowany malec, bądź cała gromadka, w trakcie pracy maszyny wdrapywała się po stromych schodach i pytała się mojego dziadka, czy może pojeździć. Dziadek mówił tak, ale dobrze się trzymaj. Nie przypominam sobie żeby ktoś spadł, ale przysięgam Wam, że jakby któreś spadło i jakimś cudem przeżyło, to dostałoby od swojego ojca taki wpierdol, że nie mogłoby się ruszać przez parę tygodni. Wpierdol za to, że się źle trzymało! Dodatkową karą, jeszcze gorszą, byłby zakaz jazdy na kombajnie. Uczy odpowiedzialności? Myślenia? A Ty wykonuj tę czynność za swoje dziecko, a za niepowodzenia obwiń na przykład szkołę.
Pokolenie słabeuszy. Na topie są teraz kolorowe koszulki patriotyczne. Nie będę prowadził badań dot. świadomości historycznej nosicieli. Dla mnie kolego od NSZ równie dobrze możesz ubrać się na chwałę Gwardii i Armii Ludowej. Trochę szacunku dla historii, ludzi i Naszej Ojczyzny. Nie każdy powinien nosić te koszulki i nie w każdej sytuacji. Niech zakłada sobie je trzeźwy chłop jak dąb, który mam nadzieję wie dlaczego je wybrał. Spaceruję wieczorami po ulicy. Spotykam różnych ludzi. Drogi kolego, chuderloku, skrzeczący pijany patrioto, mam kat. D i 40 lat ale jakbym Cię malachnął to byś się kurwa nie pozbierał. Skoro tak kochasz ten kraj, to na Boga, zdejmij tę koszulkę, wytrzeźwiej, umyj twarz i ubierz się z powrotem. Najlepiej to jeszcze zjedz coś w między czasie, może przypakuj, nie wiem co jeszcze? Urośnij... Zrób to żebyś był zdatny jak ojczyzna będzie w potrzebie. Zastanów się komu tak na prawdę zależy żebyś nosił tę koszulkę i nad tym czy przypadkiem ojczyzna już nie jest w potrzebie. To Ty tworzysz jej przyszłość. Kiedy młode lata już się wyszumią to Ty będziesz elitą tego kraju. Ty jesteś jego przyszłością, Polski nadzieją.

7 komentarzy:

  1. Lepszy samochód lepszy dom i ja więcej schudłam od Ciebie wszystko na pokaz wszystko plastikowe .....
    Wspaniały tekst, dodałabym to że na lekcjach można było dostać po łapach lub kleczeć na grochu i rodzice nie wzywali policji masz to na co zasłużyłeś mówili. Teraz nie obyłoby się bez awantury w mediach. Teraz liczy się pieniądz moda za plastikowym życiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to się nauczycielowi kosz na łeb zakłada.
      ... i właściwie to sam jest sobie winien.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oceniam bo mogę. Wywołuję reakcję, to też dobrze. Czy jesteśmy bierni? Czasem tak a innym razem nie. Zresztą, chyba się nie zrozumieliśmy. To nie jest post o bierności naszego pokolenia tylko tekst o nowej fali, o ile taka istnieje. O jej nieumiejętności buntu, a przede wszystkim o... Zresztą, co tu tłumaczyć? Przecież widać o czym stoi. Mogę oceniać, ponieważ moje pokolenie nie było bierne. Generalizuję, bo ludzie są przeróżni, ale mam wrażenie, że moje środowisko miało jakiś wpływ na to jak zmienił się świat, ze wszystkimi dobrymi, jak i złymi aspektami. Niekiedy są to rzeczy większe, innym bardzo malutkie ale jednak są. To, że wiele miast, gmin, nie wpuszcza cyrków ze zwierzętami to między innymi zasługa mojego pokolenia. Taka drobnostka, ale były kiedyś czasy, w których stojąc z transparentem „Cyrk jest śmieszny, nie dla zwierząt” można było zarobić nieźle w łeb, albo po plerach, np. policyjną pałką.

      Innym razem nachodzą mnie gorzkie refleksje. To co teraz jest normalne, kiedyś było wielkim szokiem, jak moje duże kolczyki w uszach. To dzięki takim dobrym postawom może dziś ktoś pójść do pracy z kolczykiem w nosie, wardze, brwiach. Dlaczego więc z goryczą mówię o tym? Bo granice się przesuwają. Poniekąd jesteśmy ojcami sukcesu Conchity Wurst. Czy o taką tolerancję nam chodziło? Może i o taką, ale gdzie są granice? Czy ja np. organizuję manifestacje na których obnoszę się ze swoją heteroseksualnością? Teraz myślę, że powinienem.

      Miałem różne okresy w życiu, mam też satysfakcję, że zmieniałem moją najbliższą rzeczywistość. Teraz z kolei piszę. Piszę bo umiem, a skoro jest reakcja, to warto.

      Trochę dziwny jest Twój komentarz i niepotrzebna moja odpowiedź. „Patrzeć przez okno czy syn/córka na pewno jest bezpieczny wynosząc śmieci?” Przecież to moje spostrzeżenie, mój argument w rozważaniach. Znasz mnie dobrze więc to wykorzystałaś. Ja znam Ciebie, dlatego nie będę pisał.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. każdy z nas jest kaleką życiowym....ważne by wyciągnąć wnioski ze swojego kalectwa by iść dalej lepszą drogą....przy tym choć w małym stopniu pokazać innym kaleką że można żyć inaczej....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze to uchwyciłaś/łeś
      słucham ostatnio Witka Muzyka Ulicy, mądrze śpiewa właśnie o tym co Tobie udało się ująć w kilku słowach

      Usuń