Anzelm Niechcic
Strony
Strona główna
Nieopowiadania
Niewiersze
Niefraszki
Niebajki
Niesztuka
Niecoś
czwartek, 31 października 2013
O pokłóconych (czyli odezwij się jak zmienisz zdanie)
Ty też się odezwij jakbyś
jakimś cudem zmieniła zdanie.
Czasu również nie masz za wiele,
bo także mnie może zmęczyć czekanie.
środa, 30 października 2013
O babie pod nieobecność faceta
Taka dziarska z niej kobita,
Że ją ciągle boli...
wtorek, 29 października 2013
O reprezentacji narodowej
Publika krzyczała – Polska gola!
Będą teraz musieli zalać mola.
poniedziałek, 28 października 2013
Przełamane lody
Po wódce
– pokrótce.
niedziela, 27 października 2013
Targ, niedziela 12:00
Na zawiedzionego
Widziała pała,
Że cnoty nie brała.
sobota, 26 października 2013
Święta
Cnotę tak chowała,
Że żadna końcówka jej nie widziała.
piątek, 25 października 2013
Duszpasterz i dziecko
Ciało całował.
Żałował?
czwartek, 24 października 2013
Najpiękniejszej księżniczki
Oczu blask zgasł,
gdy kondom trzasł.
środa, 23 października 2013
Mijający się na tej samej drodze
Tamten czas...
Kto wie co by było?
Ale czy ja byłem wówczas gotowy?
Czy byłem już tym,
Który dałby Ci szczęście?
Bo widzisz,
Każda chwila,
Każde zdarzenie nas stwarza
I Ty byłaś,
Jesteś
Takim zdarzeniem,
Które mnie w ogromnym stopniu stworzyło.
Patrzyłem na Ciebie i myślałem sobie
– Chciałbym być tak wspaniały jak ona.
Nigdy Cię nie dogoniłem,
Ale dzięki Tobie,
Gwiazdo o mocnym i zaraźliwym świetle,
Stałem się choć trochę
Wyraźniejszym i lepszym człowiekiem.
Kiedy wreszcie wyjdziesz z łóżka
Gdy rano wstaję,
to staje.
wtorek, 22 października 2013
Rada
Gdy kogoś udaję,
to radę daję.
poniedziałek, 21 października 2013
Na fraszkę
Kto w naszych czasach pisze fraszki?
Staromodnych już nikt nie chce form,
Społeczeństwo żąda innych norm.
Kto dziś lubi takie igraszki?
Siedzę nad Tobą, rym wymyślam,
W liceum Cię nienawidziłem
I z głupiej jak but szydziłem,
Więc dlaczego Cię ludziom wciskam?
niedziela, 20 października 2013
Jesień
bukietem liści pieścisz moją dusze
delikatnie ją smyrasz
przejeżdżając z dołu w górę
z góry w dół
leżę na ziemi
jak w śniegu robię orła
rozgarniam kasztany
turlają się po ziemi
pieszczą się wzajemnie
niczym śruty łożyska
szelestem liści
lekką ich wilgocią
obsypujesz moje ciało
twarz
przychodzi ukojenie
wirują drzewa gór
nie chce się wstać
kolorem jesieni
z bukietem liści w dłoni
pomagasz mi w tym
prowadzisz przez las
w życie na jawie wpłynąć z mgły
idę za tobą
w nagrodę bukiet liści wręczysz mi
Nowsze posty
Starsze posty
Strona główna
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)