środa, 23 lipca 2014

Zamyślenie



na skraju lasu zastyga krok
dusza jak posąg kamieniem skuta
nie wie co zrobić
jaki jej los
na czynniki pierwsze rozkłada doświadczenie
unieruchamiającą zbroję roztrzaskać czy nie
na łąkę wyjść
powąchać kwiaty
uśmiechnąć się
poczuć słońce na twarzy
wystawić się na spiekoty żar
czekać na deszcz
czy schronić się w lesie
otulić gałęziami
czy bezpiecznie jest
skuj z duszy okowy
do przodu idź
kiedy trzeba w małej norce lasu się schroń
najgorsze co być może
to na skraju tak stać


Niewiersz powstał pod wpływem bloga Zamyślenie: zamyslenie.blog.onet.pl

wtorek, 22 lipca 2014

w oczekiwaniu na jesień


mija dzień
mija lato
mija odpoczynek innych
jakiś czas temu odeszłaś za mgłę
czas jak smuga kondensacyjna rozpłynie się w nicość
przeminą lata
minie co być miało a nie było
siwy włos będzie jak ostatni jesienny liść spadający z drzewa
przeminą szanse
na włosów głaskanie
na poznanie ciał
na czułość
delikatność
waniliowy seks
szesnaście lat czeka prezent na ciebie
nie da się go wysłać za mgłę
odchodzi nasza starość do krainy alzheimera
umarłaś?
mnie nie ma?
niespełnione marzenia nie odpowiedzą
czy warto było?
niewiadome odejdzie
niewiadome nastanie
a czułość
a cmok
lenistwo kochanków
nicnierobienie
wytchnienie
tak wcześnie spowiłaś się nocą
nie doczekałaś
wpatrzonych oczu
drżącej dłoni
opieki
pomocy
dziecinnej słodyczy
czy wtulasz się we mnie gdy śpię?
czy całuję w przebudzeniu twe czoło?
nie
to tylko sen
jawa rozmywa nocne nadzieje
przeminie grecja
nie schłodzą ciał fale bałtyku
nie będzie czterdziestu wspomnień lat
za to przy napływającej łzie
zduszone gardło przez zaciśnięte zęby
wydusi nie raz
kurwa mać!

piątek, 18 lipca 2014

Przebudzenie


spaceruję nocą w piżamie po mieście
chodzę z odsłoniętą raną
urażam ją
nic jej nie chroni
płacze krwią
wszystko przeszkadza
zahacza
trąca
pada grad
chodzę tak i siwieję
nie przyjmę łaski
złudnych nadziei
pieniędzy
nie przyjmę hioba cierpień kresu
wczasów
lekkiego życia
ułudy synonimu szczęścia
tylko miłość
prawdę
wezmę wszystko albo nic
wezmę czucie życia chwil
oddech pełną piersią na miarę skrojoną przez los
więc trącę ranę
świadomy to cel
poczuję życie prawdziwe
i to co mam... zjem

piątek, 11 lipca 2014

Och


nic się nie stanie
cofnie się czas
wszystko naprawisz
wydarzy się cud
wyjaśnisz niewytłumaczalne
i będziesz prawdą wśród nowoczesnych rzek
uklękniesz
przeprosisz
poruszysz świat
zawyją trąby
spadnie grad
zawieje huragan
zwiniesz chmury w jeden kłąb
na klęczkach
na podłodze
w delikatne dłonie weźmiesz mą twarz
łzy z oczu scałujesz
nie będzie wojen
wszystko się zmieni
wydarzy się cud
nastanie nuda
błogosławiony raj
nie będzie cierpienia
nie będzie zdrajcy słów
prawda będzie kłamstwem
kłamstwo będzie prawdą
nie jeden za to
upuściłby swojej krwi