niedziela, 29 stycznia 2017

Jest

... a gdybym był wiatrem,
to lekko pieściłbym Twoją twarz,
smagał policzki ciepłym podmuchem.
Gdybym był wiatrem to szczęściarzem bym był,
mógłbym poruszać Twoimi włosami,
gdybym był wiatrem,
to mógłbym jednocześnie gładzić twe powieki,
czoło, usta, szyję.
Gdybym był wiatrem,
to szeptałbym do Twych uszu słowa uwielbienia,
gdybym był wiatrem, to nigdy nie wiałbym Ci prosto w oczy,
gdybym był wiatrem nosiłbym Cię byś nie poczuła zmęczenia,
zaprowadziłbym Cię nad łąki, nad rzekę.

... a gdybym był obłokiem,
to otoczyłbym Cię miękkim puchem,
aż z rozkoszy byś mdlała.

Gdybym umiał Cię dotknąć w sposób, w jaki Cię kocham Bogiem bym był.

A gdybym był dżdżownicą to chciałbym mieć rozumek.
Spulchniłbym wówczas całą glebę,
byś miękko po niej mogła stąpać.
Pracowałbym wytrwale,
nie straszna byłaby mi spiekota ni ulewa.
Lekko byś stąpała, a ja wykonywałbym zadanie,
gotów nawet na to byś niechcący mnie zdeptała.
A gdybym był dżdżownicą,
to chciałbym mieć tytanową paszczę o uścisku pitbulla.
Zgryzłbym wszystkie kłody rzucane na niegodną Twych nóg ziemię.
Gdybym był tą dżdżownicą usunąłbym potłuczone szkła, kije
i zmielił swą paszczą wszystkie zakłócające Twą drogę kamyczki i kamienie.
Obróciłbym je w pył lekko unoszący Twe stopy.
Pył mieniłby się jak iskierki mrozu w słońcu,
a gdybyś upadła,
leciałabyś w zwolnionym tempie,
by paść w niego jak w najmiększy puch.
A gdybyś wreszcie chciała odpocząć w rozgrzanej promieniami trawie,
to gdybyś usnęła,
a ja byłbym wspomnianą dżdżownicą,
to owinąłbym się wokół Twojego dużego palca u nogi,
i byłbym najszczęśliwszą dżdżownicą,
i usnąłbym z Tobą w ten właśnie sposób przytulony,
bo kocham Cię bardzo,
a szczęście by nam sprzyjało...

... a gdybym był pierdolnięty,
to wariowałbym przed Tobą,
robił głupie miny
i opowiadał jeszcze durniejsze żarty,
skakałbym przed Tobą,
machał łapami,
skakał i cha wie jeszcze co.
Gdybym był pierdolnięty,
to miałbym nadzieję, że to wszystko Cię rozśmieszy.
Gdybym był pierdolnięty,
to robiłbym te wszystkie dziwne rzeczy
w nadziei, że rozwieją smutki, przyniosą radość.
... gdybym był pierdolnięty,
to pewnie bym myślał, że to wszystko
pomoże Ci z uśmiechem przejść przez życie.
... gdybym był pierdolnięty,
to pewnie zamęczyłbym Cię tym wszystkim,
myśląc, że to dla Twojego dobra.
Nie chcę być pierdolnięty...

... a gdybym mógł Pani nagie ciało obsypywać czekoladą...

... a gdybym był nikim,
to Ty byłabyś nadal pięknym kwiatem,
który zachwyca wszystkich i wszystko.
Gdybym był nikim.
to ta nicość też by się Tobą zachwycała
i nie wiem czy umiałbym się opamiętać
by nie otoczyć Cię tym niczym,
by pustka też Cię chwaliła.
Ale wiem, że taki piękny kwiat,
który składa się z niezliczonych wewnętrznych procesów i zjawisk,
nie może być nieszczęśliwy,
odgrodzony pustką od świata.
Gdybym był niczym
nie zrobiłbym jednak nic,
byś mogła zarażać ludzi swą wizją,
osobliwością i każdym płatkiem,
poruszającą się delikatnie na wietrze łodygą oraz każdym listkiem.
Gdybym był pustką mógłbym nie zrobić nic by Cię nie zmienić,
nie zakłócić niczym Twego cudownego bytu.
Bo wiem, że Kwiecie dobrem jesteś.
Te słowa niech będą symbolem tego jak bardzo Cię podziwiam,
jak nie mogę przestać o Tobie myśleć,
jak nie chcę Cię zmieniać,
gdyż jesteś zespołem wyselekcjonowanych przez Boga czynników.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz