:))) (Programowo nie kasuję.) Po raz pierwszy widzę tu dobrze napisany tekst przez anonimowego autora, który za wszelką cenę chce mi dopiec. Nawet nauczył się liczyć sylaby... aczkolwiek nie rozumiem dlaczego jego autor myśli, bądź ma nadzieję, że tu się pisze o nim - to jest chore. Cóż za narcyzm? Sięgnąłbym po poradę specjalistyczną gdyby tak było. Mój blog miałby być o...? No właśnie, niby o kim? Anonimowemu autorowi proponuję założenie własnego bloga i roztaczanie na nim swoich narcystycznych wizji o zainteresowaniu jego osobą. Nie ma co się tu ośmieszać. W przeciwnym razie autor ten zapędzi się w kozi róg w którym to on będzie potrzebował porady. Gdyby powstał już ten blog, również proponuję urozmaicenie jego treści (przekazu), bo taka monotematyka może okazać się równie niebezpieczna dla stanu świadomości zadufanego autora (dotychczas) anonimowych treści.
butapren to twój najlepszy przyjaciel i torebka po cukrze dobrana to para jak na takiego gara Historia osadzi to postępowanie jak nadejdzie czas na ostateczne rozwiązanie Ciekawe co urzędy powiedzą jak wyjdą duchy przeszłości w przyszłość odrębną
Żal wielki ile jadu jest w ludziach!!! Każdy z nas powinien bać się demonów przeszłości nawet autor(autorka!) tego wpisu. Do czego to może zaprowadzić? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi.....Osoba na poziomie sama znajdzie odpowiedź.
Dziękuję pewnej koleżance za wsparcie i podsunięcie mądrego podejścia do tego niskiego poziomu, który wdarł się w komentarze na moim blogu. Zadziwiające, że króciutkie i zabawne formy, które tu zamieściłem, wywołały taki nieuzasadniony jad. Więcej jest tu jakiegoś hejterskiego rozpisywania, niż treści w tych wszystkich fraszkach.
Uciekł sam sens ich zamieszczania tutaj, a to przecież jest najważniejsze. A więc chciałbym bardzo podziękować za natchnienie mojej byłej żonie, która pewnie tu nie zagląda i nie czyta tych moich niecosiów, ale to ona lata temu namawiała mnie do zapoznania się z fraszkami Sztaudyngera. Ponoć miały być w moim stylu itd. Niestety, samo słowo fraszki mnie odstraszało. Kilka tygodni temu, przypomniałem sobie o tym i zacząłem czytać. Nie zdawałem sobie sprawy, że tyle myśli uchwyconych w kilku słowach wyszło z głowy pana Jana. Byłem zachwycony tym, że czasem w dwóch słowach można zawrzeć tyle sensu. ... no i zdarzyło się tak, że wracając z pracy do domu musiałem postać w kilkunastominutowym korku. Żeby umilić sobie czas wymyśliłem te wszystkie króciutkie fraszki w stylu jakiego dotąd nie znałem. To dziwne, musiało upłynąć, jakieś siedem, osiem lat, żebym sobie przypomniał słowa i zaangażowanie z jakim TA Kobieta mi opowiadała o tych fraszkach. W pewnym więc sensie, dzięki niej na nie wpadłem i wykorzystałem ten styl dla swojego niepisania. Chwała, że są ludzie dla których jest jeszcze ważna literatura i potrafią nią zarazić, choćby efekt miał nadejść po tylu latach.
Został jeszcze niski poziom komentarzy. Tak jak sobie postanowiłem, tak też zrobię – nie chcąc ograniczać możliwości napisania komuś wartościowemu paru słów, bo nie ma akurat odpowiedniego konta, nie zmienię ustawień bloga. Nie będę też nic usuwał, nawet nie będę moderował nowych wpisów. A co do samego poziomu, tu dziękuję koleżance (z początku komentarza).
Może zobaczmy, co sam „król” polskich blogerów pisze o sytuacjach tego typu:
a ja myślę że zablokuj komentarze, nie ma sensu dawać się zjadać jadem nienawiści, nie da się tak wszystkiego olać, zbyt dużo dawka nienawiści niszczy najtwardszego. Blokuj !!
jak masz ruja to rusz wuya asz mu łep zabuja
OdpowiedzUsuńA najwięcej kłamał śmieć,
OdpowiedzUsuńco podrywaczkę chciał mieć.
:))) (Programowo nie kasuję.) Po raz pierwszy widzę tu dobrze napisany tekst przez anonimowego autora, który za wszelką cenę chce mi dopiec. Nawet nauczył się liczyć sylaby... aczkolwiek nie rozumiem dlaczego jego autor myśli, bądź ma nadzieję, że tu się pisze o nim - to jest chore. Cóż za narcyzm? Sięgnąłbym po poradę specjalistyczną gdyby tak było. Mój blog miałby być o...? No właśnie, niby o kim?
UsuńAnonimowemu autorowi proponuję założenie własnego bloga i roztaczanie na nim swoich narcystycznych wizji o zainteresowaniu jego osobą. Nie ma co się tu ośmieszać. W przeciwnym razie autor ten zapędzi się w kozi róg w którym to on będzie potrzebował porady. Gdyby powstał już ten blog, również proponuję urozmaicenie jego treści (przekazu), bo taka monotematyka może okazać się równie niebezpieczna dla stanu świadomości zadufanego autora (dotychczas) anonimowych treści.
To już się robi nudne....Daj sobie "anonimowy' gościu spokój!!! To co było już NIE WRÓCI.(Na szczęście dla autora tego bloga) Amen.
OdpowiedzUsuńPisze ta która wielu pogoniła i broni "przyjaciela".
UsuńAmen
amen
OdpowiedzUsuńbutapren to twój najlepszy przyjaciel i torebka po cukrze dobrana to para jak na takiego gara
OdpowiedzUsuńHistoria osadzi to postępowanie jak nadejdzie czas na ostateczne rozwiązanie
Ciekawe co urzędy powiedzą jak wyjdą duchy przeszłości w przyszłość odrębną
Żal wielki ile jadu jest w ludziach!!! Każdy z nas powinien bać się demonów przeszłości nawet autor(autorka!) tego wpisu. Do czego to może zaprowadzić? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi.....Osoba na poziomie sama znajdzie odpowiedź.
UsuńDziękuję pewnej koleżance za wsparcie i podsunięcie mądrego podejścia do tego niskiego poziomu, który wdarł się w komentarze na moim blogu. Zadziwiające, że króciutkie i zabawne formy, które tu zamieściłem, wywołały taki nieuzasadniony jad. Więcej jest tu jakiegoś hejterskiego rozpisywania, niż treści w tych wszystkich fraszkach.
UsuńUciekł sam sens ich zamieszczania tutaj, a to przecież jest najważniejsze. A więc chciałbym bardzo podziękować za natchnienie mojej byłej żonie, która pewnie tu nie zagląda i nie czyta tych moich niecosiów, ale to ona lata temu namawiała mnie do zapoznania się z fraszkami Sztaudyngera. Ponoć miały być w moim stylu itd. Niestety, samo słowo fraszki mnie odstraszało. Kilka tygodni temu, przypomniałem sobie o tym i zacząłem czytać. Nie zdawałem sobie sprawy, że tyle myśli uchwyconych w kilku słowach wyszło z głowy pana Jana. Byłem zachwycony tym, że czasem w dwóch słowach można zawrzeć tyle sensu. ... no i zdarzyło się tak, że wracając z pracy do domu musiałem postać w kilkunastominutowym korku. Żeby umilić sobie czas wymyśliłem te wszystkie króciutkie fraszki w stylu jakiego dotąd nie znałem. To dziwne, musiało upłynąć, jakieś siedem, osiem lat, żebym sobie przypomniał słowa i zaangażowanie z jakim TA Kobieta mi opowiadała o tych fraszkach. W pewnym więc sensie, dzięki niej na nie wpadłem i wykorzystałem ten styl dla swojego niepisania. Chwała, że są ludzie dla których jest jeszcze ważna literatura i potrafią nią zarazić, choćby efekt miał nadejść po tylu latach.
Został jeszcze niski poziom komentarzy. Tak jak sobie postanowiłem, tak też zrobię – nie chcąc ograniczać możliwości napisania komuś wartościowemu paru słów, bo nie ma akurat odpowiedniego konta, nie zmienię ustawień bloga. Nie będę też nic usuwał, nawet nie będę moderował nowych wpisów. A co do samego poziomu, tu dziękuję koleżance (z początku komentarza).
Może zobaczmy, co sam „król” polskich blogerów pisze o sytuacjach tego typu:
http://www.kominek.in/2013/08/mam-jedno-proste-zyczenie-chcialbym-otaczac-sie-zyczliwymi-ludzmi/?fb_source=pubv1
a ja myślę że zablokuj komentarze, nie ma sensu dawać się zjadać jadem nienawiści, nie da się tak wszystkiego olać, zbyt dużo dawka nienawiści niszczy najtwardszego. Blokuj !!
OdpowiedzUsuńDz.w.S.w.K
Hmmm, zrobione, no i teraz czekam na Twój komentarz Dz.w.M.S.w.K ;-) dodany jako zarejestrowany użytkownik.
UsuńP.S.
Jad, który się wysączył zostawię - na pamiątkę tego jacy potrafią być ludzie.
... a i tak zazwyczaj wiadomo kto, co i jak...
zarejestrowany :)))) Dz.w.N.S.w.K znowu nadaje:)))) niektórzy pewnie się załamią że znowu tu jestem )))))
OdpowiedzUsuńLubię to!
Usuń