Była tą z przenośnym kwiatkiem we włosach. Płynęła z
wiatrem, stąpała jednak jak gradobicie. Szła chodnikiem Admonicjałowa, a jej
rozczochrane, umalowane na czarno, sterczące włosy budziły strach. Jej kolczyki
były powodem do obmawiania. Szła jednak w wymalowanej białą farbą skórze,
w spodniach w pasy, w butach gdzie podeszwę trzeba było przykręcić śrubą
– Królowa Żebraków – pełna swych
młodzieńczych marzeń, które miały się ziścić. Miejscowi – śpiący na
przystankach, pijący w rynku i zagubieni w życiu pokazywali ją z chichotem. A
jednak, każdy z nich widział to co ulatywało i z głęboko patrzącymi
oczami wracał do swych pięknych kiedyś żon. W papilotach, obleśnych
maseczkach i swym śmierdzącym oddechu odnajdywał wielką przeszłość, ich wyjątkowość.
Potem wyjmowali zdjęcia. Czasem z kiepem w ustach, czasem zamiast
lepszości DVD, spoglądali w te zmięte fotografie. Było piękno, tylko oni
wiedzieli, że ta monochromatyczna technologia ukrywa kolorowe skarpety
bikiniarzy, innym razem ukolorowioną szaleństwem, może niekiedy marihuaną
tęczową erę hipisów. Byli wyjątkowi. Dzięki tej wyjątkowości odnaleźli, inni
zagubili swe życie w garach, wózkach w fabryce, w sznurkach bez spinaczy
na ogrodzie. Ktoś klepnął swą wybrankę po dupie albo chwycił przez śliską podomkę
i rzekł – Ej Stara, ale z Ciebie była osa.
Minęła rynek, była niedzielą wśród zmierzających na kacu do
pracy. Co robiła tak wcześnie na budzącym się terenie miasteczka? Była
szczęśliwą posiadaczką początku dnia. Wygrała go, gdy zakładała o świcie ciepłe
skarpetki i wyciągnięty, czarny, modny w pewnych kręgach sweter. Szła, szła w
stronę kościoła, bo tam za przystankiem Jej Ukochany czekał, palił papierosa. Nie
pójdą tego dnia do szkoły. Zatrzymają policyjnego gaza, policja ich tylko
spisze ale zabierze trochę po drodze. Później natomiast będzie później. A teraz
piękne są, kraczące na ogołoconych gałęziach, jesienne wrony.
–
Witaj kochany, co
ty zrobiłeś z włosami, zakładaj głupku kaptur, ruszamy, nie ma czasu.
–
Siema Muzo, daj
ryja i biegniemy na drugą stronę. Patrz jadą jakieś samochody.
Więc przebiegli przez
drogę i ruszyli do tego co ich czeka później. Ruszyli by z minimum spraw, z
rzeczy niezbędnych budować sobie życie, świat.
Całą grupką, z
plecakami weszli w las. Usiedli na kurtkach, wyjęli wina o głupich
nazwach. Zjadła jogurt, mieli już z czego pić. Paląc papierosy by nie
zwymiotować tego co dały im butelki, rozmawiali o przyszłości. Snuli plany
wielkie, szukali dobrych rozwiązań, wiedzieli jak naprawić świat. Nie
wiedzieli, że niektórzy tego nie będą chcieli.
Innego dnia zabrali te
swoje warzywka, bo wiedzieli, że kiedyś zgłodnieją i wyruszyli przed siebie.
Chcieli poznać, zanim się zestarzeją, życie prawdziwe. Każdy przecież musi
odnaleźć to co ważne. Asceza wyostrzyć miała zmysły. Co jeszcze zrobili, żeby
wyruszyć? Ona wsadziła w kieszeń kilka zmiętych banknotów, a on wyjął agrafkę
bo od niej ropiało mu ucho i dalej w świat.
Przytuleni tej zimy,
położyli się na małym dworcu, tuż przy kaflowym piecu i trzęśli się z zimna,
gorączka przypominała im, że żyją. Bezdomni, z którymi dzielili się
resztką chleba o wiele lepiej radzili sobie z siarczystym mrozem. Czasem, gdy
dreszcze nie pozwalały im leżeć, wychodzili z nimi na wielki mróz, by zapalić
magicznie wyglądające „biełomury”. Jeszcze tylko dwie godziny i wyruszą na inny
dworzec.
Na innym dworcu
zapomniałem skończyć
Na innym dworcu..
OdpowiedzUsuńznaleźli swój czas swoja przestrzeń..czas w którym tańczą w imię wiecznej nieskończonej miłości Dziewczyna w spodniach w pasy i Chłopak bez agrafki w uchu na skraju własnego nieba zatopieni w swoich ramionach znaleźli schronienie przed uciekającym światem..I tak splątani idą ścieżką której nie znają zatraceni w namietnosci, bez strachu bez łez z uśmiechem na twarzy..razem..na zawsze.. Dziewczyna w spodniach w pasy i Chłopak bez agrafki w uchu
;) O! Dziękuję, jest zakończenie albo wstęp do przyszłości. Brakowało tego, zastanawiałem się dzisiaj nad tym czy bym może nie dopisał kiedyś w komentarzu jakiegoś zakończenia ale myślę, że nie zrobiłbym tego lepiej. ;) Jeszcze raz dziękuję, to miłe, jeśli dojdziesz jednak do wniosku, że czegoś tu jeszcze brakuje, sprawi mi radość gdy coś jeszcze dopiszesz. W ogóle zapraszam wszystkich chętnych do budowania życia, przyszłości tych młodych ludzi. Zaciekawiło mnie to co niewiadome, co ich spotka, co będzie dalej, może ktoś odkryje mi tę tajemnicę. Jak przejdą przez życie? Dalej będzie pięknie? Z czym się zmierzą? Czy może jednak koło się domknie i będą wracać do swej przeszłości, siadając na kozetce ze swym brzuchem, w obleśnych majtkach i ze śmierdzącym oddechem? Kto mi powie, kto zdradzi mi tajemnice? Kto zna tę historię? Ona już była, czy się dopiero wydarzy?
OdpowiedzUsuń.....czasem osoba konczaca ta historie siedzi w obleśnych majtkach z wielkim brzuchem i to jest jej jedyną odskocznią od rzeczywistości...bo jest skazany na narzekanie i wieczny marazm bo nie ma własnej osobowości bo nie umie słuchac siebie.....może lepiej pozostawić to takie dziewicze ..a może za chwile leżąc na hustawce i patrząc na snujące gwiazdy na niebie popłynę z nimi i dopiszę ich historię ....
OdpowiedzUsuń... na chwilę wskoczyli w swoją przyszłość. Dom, może mieszkanie. Ściany będą pomalowane za dwa lata, powinny być pięć lat temu. Dosyć stary tapczan, siedziała w swoich starych majtkach, zakładamy, że są lekko zabarwione, powiedzmy jasnopopielate. Po prawej stronie na szwie miały dwucentymetrowe rozdarcie. Gumka przybrała kształt uśmiechu pod jej brzuchem. Struktura tapczanu, może narzuconej na niego kapy wpijała się w jej uda, pupę, tworzyła odciśnięty wzór, który uwielbiał rozciągać, jej sprawiało to przyjemność. Znowu postanowili oglądać fotografie. Takie namacalne, które będą brali do ręki. Zapytał się jej – mogę ściągnąć twoje majtki – od zawsze uwielbiał gdy tak spędzała czas przy nim, choćby jedząc frytki przed telewizorem. Odpowiedziała – ok, ale nakryję się prześcieradłem. Zgodził się w kilku słowach, coś w stylu, że to jeszcze bardziej rozbudzi jego fantazję. Uklęknął, objął w dłonie jej brzuch, pochylił się, a raczej był to ukłon i pocałował ją po prawej stronie pępka. Oboje powiedzieli kocham cię. Ściągnął jej majtki. Zerknął. Ona zarzuciła na siebie prześcieradło. Usiadł obok niej, wzięli w końcu do rąk fotografie.
OdpowiedzUsuńTo wszystko dopiero się wydarzy, teraz nerwowo szukał w kieszeniach agrafki, musiał przypiąć jej kieszeń na pupie, która się oderwała. Nie podobało się im w jaki sposób odstaje. Pasy spodni niezwykle oddawały jej kształty, kochał ja za rozum, za szaleństwo, w niczym to jednak nie przeszkadzało, zachwycała go też jej fizyczność...
Zapadał jeszcze zmrok, a gwiazdy spadały...
otworzył oczy...znowu odpłynął w przeszłość i przyszłość....usiadł dookoła otaczały go wierzchołki gór ....z kieszeni wyjął kawałek zmiętego papieru po zawiniętej wódce i ołówek czuł że musi się pożegnać zaczął pisać..
OdpowiedzUsuń"a gdy płakała, płakał z nią i gdy się śmiała, śmiała się z nim. I gdy czekała, to tylko na niego, bo dla niej malował światłem gwiazd. Był z nią gdy śniła swój pierwszy sen i gdy budziła się pierwszy raz. Szeptał do ucha jeśli się bała, podmuchem wiatru rozwiewał strach. Otulał światłem ilekroć zadrżała, owijał w skrzydła kolorowy świat.. I nawet łza, jak kropla rosy, tęczą na skrzydle motyla lśniła, gdy wokół pełzał mroczny świat.
Tylko raz ją opuścił, na moment, którego przedtem nie nazwałaby chwilą, a wtedy zaczął działać jad. Coraz mniej pamiętała, już nie chciała rozumieć, wręcz przeciwnie wolała zapomnieć, nie widzieć, teraz to tylko grzech. Za bardzo ją kochał, żeby nie wybaczyć, za bardzo wierzył, żeby odejść, za bardzo go kochała, żeby sobie wybaczyć, za bardzo w niego wierzyła, żeby uwierzyć, że to nic nie znaczy.
A gdy upadała, upadał z nią i gdy płakała, płakała z nim. I gdy grzeszyła to tylko dla niego, bo dla niej malował sumienie złem…
Owijał skrzydła w czarny płaszcz, a gdy przechodził kroczył za nim cień, mrok wokół niego budził strach, zapomniał jak wygląda dzień. I tylko łza jak kropla rosy, srebrem na skrzydle motyla lśniła, gdy wokół krwawił świat...."popatrzył na kartkę wyjął pogiętą agrafkę zacisnął w dłoni przebiła mu dłoń krwawiła na kartkę ...spłynęła łza wstał spojrzał na wschód słońca i skoczył w otwarta przestrzeń...
otwarła drzwi...to pani jest Dziewczyna w spodniach w pasy.... spojrzała na swoje pięknie wyprasowane eleganckie spodnie potarła je dłonią z pięknymi paznokciami ....spuściła wzrok i przez piękne czerwone usta powiedziała..nie już Nią nie jestem.....
To tylko jeden z miliardów wymiarów, które się tworzą na rozstaju ścieżek. Większość z nich jest dobra, bo takimi byli ludźmi. W innej czasoprzestrzeni żyli w książce science fiction. Ona miała bujną wyobraźnię, on był naukowcem. Tworzył koncepcję. Programował mózgi popularnych, domowych robotów. Mogli mieć dziecko, choćby kalekie, byli jednak bezdzietni. Wirtualny pies 3D biegał między ich nogami, kiedy byli zmęczeni zabawą z nim, wyłączali matę ładującą. Dawni obserwatorzy ich bytu zastanawiali się jak to się stało, że doszli do tego kim są. Nie zastanawiali się nad ich bezdzietnością, wspominali z pogarda ich przeszłość, zazdrościli teraźniejszości.
OdpowiedzUsuńSzkoda, że nie dowiemy się nic o ich relacjach, bo nie o tym była ta książka, nie dowiemy się nawet nic o sferze socjologicznej ani ich, ani istniejącego obok społeczeństwa. Autor powtarza – Nie o tym jest ta książka. Będziemy się tylko dopatrywać relacji, dorabiać filozofię, na podstawie tego co przypadkowo przeczytamy. Przykład pierwszy: przejechała po jego włosach gdy siedział przy komputerze, a ona szła do wielkiej lodówki wyjąć... Nie widać co. Lodówkę zasłania monitor i odstawione od stołu w aneksie jadalnym krzesło.
Teraz musimy przebrnąć przez długie i nudne akapity o robotyce i modzie. Już wiemy, ona jest projektantką. Akapity są nudne jak pierwszy opis przyrody w „Nad Niemnem”. Odsiewają czytelników jak początek „Mechanicznej pomarańczy”. Na pewno odprowadził ją wzrokiem gdy szła pod prysznic. Teraz analizujemy. Dłoń, włosy, ruch, wzrok, przerwał prace, szła, zostawiła uchylone drzwi, zrzuciła odzież, pewnie dalej nie wracał wzrokiem do klawiatury, tego się jednak tylko domyślamy. Co to oznacza? Dalej się kochają? Z tych strzępów informacji wyciągamy wnioski, albo tworzymy nową plotkę. Jak to ludzie mówią – coś w tym jest!
Może zdecydowali byśmy się na prawdziwego psa? (Nie myl czytelniku tego pytania z żywym stworzeniem. Prawdziwy oznacza robota, który nie zniknie po wyłączeniu maty. Żywy robi kupę i sika. „Prawdziwy” pies to obowiązek, nie może być wyłączony gdzie popadnie. Można na niego przez przypadek wejść. Programuje się je na dość samodzielne maszyny. Zawsze może skorzystać z uchylonych drzwi. Oni w tym świecie pełnym reguł żyją dość beztrosko.)
Wróćmy do pierwszego akapitu. Śmiejący się i zagubieni w życiu dawni obserwatorzy dziwili się. Jak to możliwe? Oni? Niektórzy mówili – takie dno!
To tylko jedna z wersji. Teraz odpowiedź. Za chwilę znowu otworzy oczy, żeby to zrobił szybko przelecą nam wstecz obrazy, migające klatki. Krew z kartki wróciła do ręki, pogięta agrafka trafiła z powrotem do kieszeni, w której się wyprostowała. Chyyyy, nagły, głęboki wdech. Autorowi coraz ciężej pisać bo wypija kolejne piwo. Wszystko staje sie mniej skladne i coraz trudniej to zrozumieć trzeźwemu obserwatorowi. Z majaków wyciągam to:
Nic złego się nie wydarzy, a jeśli... Poznali się, znają swoje słabości, są nastawieni na budowanie, na dobre relacje, na tworzenie przyszłości. Ona w końcu wyciągnie nić z tęczy i wplecie ją w jego koszulę, w kieszeń na sercu chłopaka bez agrafki w uchu. Błędy spowodują, ze poczują życie. Mocniej będą stąpać po ziemi. Im ich chód będzie mocniejszy, tym bardziej się będą rozumieć. On powie patrząc z zachwytem jak na piękną nieznajomą – Wiem kim jesteś, jesteś tą, na która patrzyłem z podziwem, znam cię jak swą dziurawą kieszeń, prześpię się bo jestem pijany, gdy wstanę, ze słów zbuduję naszą przyszłość. Miłość spowoduje, że uwierzysz w nie jak zagubiona dusza słuchająca przywódcy sekty.
..z wypiekami na twarzy czytam każde wymyślone przez Ciebie zakończenie ile w tych historiach jest z Nas samych...chciałabym coś jeszcze dopisać...nie dziś ....
OdpowiedzUsuńJakoś i ja dzisiaj nie mam siły, chociaż można byłoby wyjawić przykład drugi.
OdpowiedzUsuńSłychać wodę spod prysznica. Wrócił wzrokiem do swojego biurka, odsunął talerz z kanapkami. Zaczął pisać, spojrzał na kanapki, przerwał prace i zaczął je jeść, uśmiechnął się. Siedział chwilę gdy zjadł, tuż przed tym zanim wyszła z łazienki, zaczął pracować.
Znowu analizujemy. Zapewne tak był w nią wpatrzony, że nie zauważył jak stawia talerz na jego biurku. Dlaczego tak jej widok go pochłonął? Myślę, że się nią zachwycał. Kanapki zjadł, a więc musiał być przyzwyczajony do tego, że ona zawsze o nim pamięta, ona wie, że może być głodny gdy tak długo pracuje. Dba o niego. Myślała o nim zanim ściągnęła srebrno-czarno pasiaste spodnie. Jako opisujący tę sytuację, wiem, że przed pierwszym kęsem uśmiechnął się. Wydaje mi się więc, że sprawiło mu to radość, mógł myśleć o szczęściu jakie go spotkało, że natknął się na nią na swej drodze, że ja „wyrwał”. Jadł ze smakiem, ostre papryczki tak na niego działały, że chciał je wyssać po każdym ugryzieniu kanapki. Wiedziała jak mu dogodzić. No tak, ale to siedzenie i wpatrywanie się w ścianę przed powrotem do biurka. Głęboko się zamyślił, pewnie patrzył tępo w bliżej nieokreślony punkt. Przypomniał sobie pewną sytuację i to jak za bardzo ją kochał, żeby nie wybaczyć, za bardzo wierzył, żeby odejść, za bardzo go kochała, żeby sobie wybaczyć, za bardzo w niego wierzyła, żeby uwierzyć, że to nic nie znaczy. Co się wówczas wydarzyło. Tak na prawdę nie wie. Pewnie go zdradziła kurwa! Przygryzł wargi.
No to skąd my o tym wszystkim wiemy? Jesteśmy pajacami, którzy stworzyli plotkę, karmimy ją, a ona się rozrasta. Na podstawie czterech, nieprzesadnie rozbudowanych zdań od wodzeniem wzrokiem za tyłem pięknej kobiety, która kiedyś miała spodnie w biało-niebieskie pasy doszliśmy do jebanej kurwy, przez którą zgorzkniały facet bez agrafki w uchu uciekał w pracę!
inna przestrzeń inna wersja...duży dom ogród i On Chłopak bez agrafki w uchu zapatrzony w swój komputer wszystko co robił robił dla swojej Dziewczyny w spodniach w pasy ...nowe meble nowy samochód ....zaplatał się w swoich myślach zapomniał o swojej wolności nieskończonej przestał słuchać ..a jak słuchał słyszał to co chciał słyszeć ...kochał bezgranicznie..ale zapomniał sensu miłości...powoli tracił miłość swego życia...podniosła talerz włożyła do zmywarki trzasnęła drzwiczkami po kurwę mi ta zmywarka pomyślała dla 2 talerzy....spojrzała w kierunku kogoś kogo kiedyś znała..patrzył głucho na ścianę...czemu zaczęła grzeszyć bo ON miał łąkę pełna snów..bo kochał jej potargane włosy bo lubił kiedy deszcz spływał po ich nagich ciałach...słuchał kiedy mówiła "i pod gwiazdami żyję.."czajnik dał znać o gotującej się wodzie ....zalała kawę..spojrzała na Chłopaka bez agrafki w uchu usmiechneła się coś pekło..zaśpiewali razem ..gotuj się kurwo gotuj wypije i pójdzie w mrok....uklękła przed nim łzy spływały jej po policzkach ....przeprosiła nie musiała nic mówić ...za bardzo ja kochał by nie wybaczyć ... otworzyła usta i wyszeptała mu do ucha..chciałabym zabrać Cie w podróż w mój świat byś poznał me myśli uczucia i miejsca które kocham chciałabym wziąć Cie za rękę i uciec na koniec świata by nikt nas nie odnalazł bym nigdy już nie musiała zamykać drzwi...
OdpowiedzUsuńBo bez Ciebie jestem nikim……
Jeśli tylko będziesz chciał to Co wieczór gdy tylko słonce zajdzie
Włożę suknie z mgieł mokrych uszyta Tak delikatna jak Twoje dłonie
Otulę się zielonym mchem jak kocem By poczuć się bezpiecznie tak jak w Twoich ramionach Zamknę w dłonie mokre od pyłku kwiaty polne
By poczuc ich zapach….Zanurzę twarz w kroplach szklistego źródełka tak czystego i delikatnego….cała drżę...sprzedali dom ogród...
kolejny dworzec przytulił jej ciepłe ciało ..czekali na pociąg...pociąg do nowego życia...
Trochę ostatnio nie mogę nadążyć za życiem, wiec na ten jak i inne komentarze odpowiem w najbliższym czasie.
OdpowiedzUsuńOdpowiedzią będzie nieopowiadanie "Ten", właśnie go piszę.
OdpowiedzUsuń..wczoraj walczyłam z bezsennością i przełanczając kanały Na Vh1 usłyszałam piosenke stara z gupio prosta melodią ale tekstem bardzo pasującym do Twojego opowiadania ...
OdpowiedzUsuń"Gdy razem szli objęci w pół,
tak nietykalni jak profil chmur,
w jej oczach żar i ogień w nim,
gdy nietykalni przez miasto szli...
Mieli świat u swych stóp, głowy pośród chmur,
te obłoki niosły ich.
Setki spojrzeń złych,
ciężkich jak tony słów, chciały ściągnąć ich w dół.
Gonił ich zimny wzrok kobiet w kwiecie lat
gdy tak pięknie zwiewni szli.
Miłość lustrem jest, w nim się odbija nasz
podziw, smutek i gniew..................
mało tego potma w mojej głowie zrobił się potworny bałagan i mnóstwo utwórów...
Ten też pasuje..
"Stoję na ulicy z nią, stoję twarzą w twarz
Ktoś przechodzi, trąca łokciem, wzrokiem pluje w nas
Szeptem mówię: ,,Mała patrz, cywilizowany świat.''
Potem obejmuję ją, odpływamy w dal
Nie dochodzi obcy głos , wolno płynie czas
Odpływamy w otchłań gwiazd,
Mała zanuć to co ja
Stoję na ulicy z nią, śmiechy wkoło nas
Ktoś przechodzi trąca łokciem, pluje Małej w twarz
Głośno mówię: ,,Mała patrz, cywilizowany świat!''
Potem mu przestawiam nos, upadł ale wstał
Dookoła głosów sto "ten w skórze to drań!"
Padam dzisiaj byłem sam
Wtedy obejmuję ją odpływamy w dal
Nie dochodzi obcy głos, wolno płynie czas
Odpływamy w otchłań gwiazd......
Dz.wS.wK