Stryj
Janek do mnie z serca mówi
Rozmawiał
wczoraj z Bogiem
Jak
brat z bratem
Bez
kast
Pod
domem na schodach siedzimy
Pod
bzem w upalne niebo wpatrzeni
Za
idee utracone
Dziecięcymi
oczami machorkę zawijam w bibułę
W
przyszłość patrzę
Dawny
ład wspominam
Kładę
się spać z nadzieją
Że
czas w obie strony przebędę
Zbudzę
się jutro
I
zbudzę się wczoraj
Tak
dzień za dniem
Noce
i dnie
Pradzieje
z tym co nieznane zrównam
Dziedzictwo
prostego bogobojnego ludu
Z
ekscesem praw młodości pogodzę
To my
z pióropuszem myśli na głowie
To wy
z księżycowym krokiem
I wy
z gaciami w kolana obwisłymi
Przyszłość
potomków zbudujemy
Dziadów
nadzieje w grobie przewrócę
Położę
na wznak ich szumne idee
Odrodzą
się w buncie pokoleń
Głosy
przeszłości te same
Nuda
Nic
nowego
Krzyk
młodzieńca
Takie
samo wzruszenie
W
pijackim amoku za szable chwycimy
Z
kosami na Moskwę pójdziemy
Wnuki
nasze bohaterskie czyny wspomną
Na
imieninach
O
północy
Pod
stołem za to toast wzniosą
Oby
nie ostał im się jeno sznur
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz