taczkami ten gnój wywożę
a kiedy śpię ona go przywozi
doszedłem do wprawy
ona jest coraz bardziej zmęczona
więc już nie rośnie kupa gówna na moim podwórzu
szybciej go wywożę niż ona go przywozi
z językiem na brodzie
w oparach smrodu
z dudniącym sercem
szybko taczkami gnój wywożę i gniazdko na przyszłość sobie
wiję
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz