sobota, 22 czerwca 2013

Admonicjałów



 W Admonicjałowie jak zwykle przed samym świtem budziło się życie. Przed oknami sprzątano chodniki. Ludzie stali z parasolami koło słupa symbolizującego przystanek autobusowy.
Drzwi autobusu przeszyły mnie swym sykiem. Ujrzałam wymarzone wolne miejsca. Ranna podłoga była zarzygana sobotnimi rozmowami o seksie i polityce.
       Baśka wsiądzie na kolejnym przystanku.
       Spała u Kani?
       A ty byś tak nie chciał?
       Z Kanią?
Nie z dziewczyną. No tak, która by cię zechciała? Ała, twoje żartobliwe kuksańce bolą serdecznością.
       O jest Baśka.
       To jest ta super fryzura?
       Cześć matoły!
       Cześć, matka Cię widziała w tych włosach?
       No, jakby wam to powiedzieć, w tych mnie widuje codziennie.
       Wiesz o czym mówimy!
Matka spoko, ojciec się do mnie nie odzywa. O oglądaliście wczoraj na POLSACIE „Mojego ukochanego wroga?”
       Kania był w telewizji?
       To taki film.
       Kanię przerobili na taśmę?
       Jak im się to udało po tym jak go przerobiłaś na buraka.
       To o takim kosmicie...
Co ty, nie wierz w to. Ziemniaki są z Ameryki, buraki co prawda nie wiem ale jeżeli przysłali je kosmici to musiało to być dawno temu.
       Dajcie mi wreszcie powiedzieć!
       Dobra, tylko powiedz, wzięłaś samary?
       Tak, wczoraj kupiłam śniadaniówki.
       No to dzisiaj pomalujemy kawał pokoju.
       Mów co to za film!
To taki niesamowity film fantastyczny. Ziemianie walczą w kosmosie z drakami. No i wiecie, na jednej planecie rozbijają się ziemianin i drak. Oczywiście najpierw chcieli się wyeliminować ale później żyli skazani na siebie, co nie? Oczywiście to nie było tak, że to była wielka przyjaźń, ooo wysiadamy.
       Dlaczego ja nie oglądałam tego filmu, o której on był?
       Jakoś tak po dzienniku na jedynce.
       A, to ja przecież o siódmej już uderzyłam w kimę, a ty?
A ja właśnie skończyłem czytać „Konopielkę” jak przyszedł Kali z ,,Rejsem" na widelcu. Zapuściliśmy i przyjaraliśmy lufę.
       Jak wy możecie to robić? Trawka to taka dziecinada.
       A wy nie próbowałyście przypadkiem? Oni z kolei dziwią się nam, że kiramy.
       Jacy oni, wielkiemico – mieszczuchy.
       Dobra, dobra...


*      *      *

       Słuchaj Loloza poprawiłeś się?
       Co ty, niby jak? Już za późno.
No co ty, zostało Ci tylko dwa przedmioty. Baśka nie ziej tak, zaraz dojdziemy. Przecież ile miałeś pał?
Bo ja jak coś robię to dobrze. Teraz się bawię, a nie tak jak wy; tu zipanie, a tam piątki w szkole. Przecież nawet rodzice nie mogą się zdecydować jak się mają do was ustosunkować. Przynosicie im przez to wiele zmartwień.
       Dobra nie mądruj się, jak Ci się nie chce z nami rozmawiać to po prostu powiedz.


*      *      *

       Jesteś pewien, że tutaj nikt nie przyjdzie?
       W sumie to tutaj jest bardzo blisko. Skąd wiesz o tym miejscu?
       Kaszana przychodzi tu z Bulbulatorem.
       Z tym idiotą?
No co wy, każdy jest artystą, zresztą to jest wolny kraj i cała anarchia i każdy może robić to co chce.
       No właśnie. Masz organiczny! Zajebioza!
       My wolimy ten w puszkach, najlepiej „A” ale ich nie było.
       Ja tam wolę organiczny, a mówiłem wam jak kupiłem ,,Момент" u Ruskich na targu?
       Wiemy, bierze moment.


*      *      *

       Cicho się zrobiło.
       Jak pies je to nie szczeka.
       YYYYYYY
       Hyhy hy hy hyhy
       Wam też tak zawsze ślina cieknie.
Są tematy, o których narkomani nie rozmawiają, te rzeczy wie się tylko w kleju, później się zapomina.
       Mówisz o kręgu, w którym siedzimy i o przekazywaniu myśli.
       Patrzcie jedzie furmanka.
       Admonicjałów wysiedlają.
       Patrzcie, myszka!
       Nie rób sobie jaj z filmu, tak nie wolno.
       Siądźcie za mną, lecimy do Stanów.
       Tylko pompujcie bo nam paliwa braknie!
       Gdzie jesteś!
       Patrzcie, wchłonę pociąg na zgięciu czasoprzestrzeni!
       Nie widzę, a no, jacie, jak ona to zrobiła?
       Wygląda strasznie z tą japą jak tunel.
Widziałaś, jak ona to zrobiła? Zmieniła się w tryskające swą czerwienią rozstrzelane zimne ognie, o jak pięknie! Ciekawe kto jej jutro napisze usprawiedliwienie do szkoły. !Jeeeeezuuu daj fajkę!!!
Natomiast następnego dnia w Admonicjałowie jak zwykle przed samym świtem budziło się życie. Przed oknami sprzątano chodniki. Ludzie stali
z parasolami koło słupa symbolizującego przystanek autobusowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz