niedziela, 2 czerwca 2013

Bajka machajka z morałem


Za dwudziestoma ośmioma górami, i trzydziestoma rzekami, i, i sześcioma oceanami żyła sobie Królewna Ścieżka. Aha, było to tak dawno, dawno temu, że już nikt nie pamięta o tym, że jest to jedynie bajka, a każdy myśli, iż zdarzyło się to naprawdę.
Żył więc sobie zamiast Pięknej Królewny Wykręcony Kapturek. Wykręcony dlatego, że był niechlujem i nosił bluzkę kapturówkę z wywleczonym na lewą stronę basłykiem.
Szedł sobie więc raz Wykręcony Kapturek przez las do Babci, natomiast Babcia to przezwisko serdecznego kolegi Kapturka. Był wtedy piękny deszczowy poranek, jaki uwielbiają wszystkie niechlujki. Gdy tak szedł i błotko pryskało mu spod dziurawych walonek, wszystkie zwierzątka czmychały w las. Wykręcony Kapturek niósł dla Babci koszyczek pełen cegłówek. Cegłówki były im potrzebne niezbędnie. Gdy tak szedł beztrosko w podskokach machał sobie koszyczkiem i pogwizdywał radośnie melodie „Spoza gór i rzek.” Jedno zwierzątko nie czmychnęło jednak w gęstwiny leśne, a był to Wilk Milk. Pomyślał sobie: porozmawiam z Kapturkiem, może w gruncie rzeczy nie jest on taki zły jak to szumią knieje...
...wtem trzask, świst, bum! Ucho od koszyczka się urwało. Wilczek Milk leży pod jałowcem nie dając znaku życia. Cóż było robić, Kapturek był naprawdę dobry w głębi serca i żal mu się zrobiło poturbowanego Wilka Milka. Zdjął więc wilkowi ciężkie buty, przerzucił go sobie przez ramię i w te pędy pobiegł do Babci. Jakież było jego zdziwienie gdy zobaczył Kapturka, którego nie poznał. Spytał wiec kapturka: „Kim ty jesteś dobry (smaczny) człowieku i dlaczego masz dwie głowy, a w tym jedną tak obficie owłosioną i z takimi wielkimi zębami. Kapturek oświadczył, że to dlatego, że jest bardzo głodny. Wtem patrzy, a to nie jego głowa tylko wilka, który dostał w nią koszyczkiem z cegłówkami. Dalej w te pędy zaczęli opatrywać Wilka Milka, który miał opuchniętą głowę nie od zawsze, a następnie cucić go amoniakiem i tak by było zawsze bo poprawy ani dudu.
Wtem Babcia choć był bardzo jeszcze młody dojrzał podlewaczkę pełną wody, ładniej zwaną konewką, co ją kupił razem z Ewką. Czął podlewać Wilka Milka, by tej bajce przybyła jeszcze chwilka. Wnet wilk parsknie ocucony, kto mnie zabrał tu od żony? Kędy wracać bez te knieje, gdy jest mróz i wiatr wieje. Nie martw się Wilku Milku z wielką głową, bo kończymy już z rymami by pisanie stało się łatwiejsze, w konsekwencji czego szybciej wrócisz do swej żony.
Wilk zmuszony został jednak by nocować u nie swej babci, gdyż noc zapadła taka ciemna, że najstarsi górale nie pamiętają. W tym wszystkim najgorsze jednak było to, iż Milk wcale żony nie posiadał, a jedynie wyimaginowała ją jego wielka głowa w szoku pourazowym. Trudny byłby to do rozwiązania problem gdyby nie to, że głód Kapturka wciąż narastał, a i brzusio Babci też niczego sobie. Zjedli więc Wilka bezlitośni, ale ktoś poalarmował gajowego, który rozpruł brzuchy Wykręconego i Babci i wyskoczył z nich wilk ożyły, który z tego wszystkiego oprzytomniał i przypomniał sobie, że wcale nie ma żony i wszyscy musieli później żyć długo i szczęśliwie jak robale w polnej śliwie...

4 komentarze: