sobota, 8 czerwca 2013

ZREWALIDOWANY



Na początku był chaos, a dopiero później rzekł ,,niech się stanie światło.” No, to tu w takim układzie jest inaczej i jest spokój, i jest światłość. Chaos, który się dopiero narodzi by się wprowadzać tkwi w środku wyznaczonym przekątnymi białego sufitu. Wisi na środku, zwisa bezwładnie, wisi ślepo, wisi błyszcząc, wisi do dołu, wisi bo nie może się oderwać, po prostu wisi dla wiszenia wisząc. Poruszy się tylko przypadkowym chlaśnięciem, dotknięciem, wytarciem, kopnięciem, szarpnięciem, zaciekawieniem, pierdolnięciem, zakładaniem, zdejmowaniem, wymienianiem z wymianą, przeciągiem, natknięciem na głowę wuja, zawadzeniem i zawadzaniem, podskokiem, monotonią, motorolą, kijem, dłonią, nogą, bluzką, koszulą, marynarką, nawet kalisrakami, wkurwieniem, rzucaniem, gumką, kasetą, plecakiem, szklanką, Eweliną, butem, z nerwem, na odwal się, od niechcenia lenia właściciela.

No, a teraz spokój. Więc wisi dla wiszenia, wisi z niemożności siedzenia, wisi nie, nie ma go. W swej beztwórczej nierozumności, wynikającej z nierozumowości nie istnieje. Jego spokojny byt jest niczym, nieistnieniem, chaosem.

1. Jaka straszna siła musi rozsadzać spokój nieistnienia albo braku świadomości istnienia. Wtrącony w otchłań piekła istnienia bez świadomości istnienia musi dążyć do świadomego błyśnięcia światłem... do nieba. Ewolucja.
2. Zaduma wspomnianego braku myślenia jest zalążkiem świadomości. Skoro powstało pytanie, musi ono oznaczać, ze nie ma już odwrotu. Wytyczony został kierunek, choćby jestestwo to było w swej przewrotności upośledzone. Wszak sukces ewolucji jest opisany na błędach genetycznych. Nie ma tu mowy jednak o genetyce.
3. Muszę się uwolnić ze swego ograniczenia. Niczym pierwiastek, w którego wetknięto życie, niczym część materii nieożywionej, wchodzącej w skład wirusa, niczym..., niczym..., niczym..., niczym...., niczym..., ...razy do którejś, niczym australopitek; rodzić się będzie moja świadomość.
4. Jestem! Znowu jestem! Istnieję sobie gdzieś, a cały akt jest wynikiem niemożności poruszenia się.
5. Przeraża mnie to, że nie widzę, czyli nic nie ma.
6. Muszę więc sobie stworzyć coś co mnie uspokoi, stworzę sobie świat.
7.Wymyślę sobie roztkliwające swą murchawakterią sastrzyki, które uwielbią wmolmokin

...dopisz sobie coś...












Ad. 1
Dunin zmęczony leżał w tym momencie na swoim tapczanie. Wrócił jak zwykle... z pracy po godzinie 1500. Miał dosyć upokorzeń, bycia podwładnym, nie chciał nawet rządzić, chciał być wolnym i co najwyżej zdanym na siebie.

Leżąc wpatrywał się w żyrandol.

Ad. 2
Jeżeli powstaje pytanie rodzące się poza życiem oznaczać musi to tylko jedno – JEST BÓG!

Ad. 3
Dunin jako osoba wierząca leżał __________________ i dużo rozmyślał o Stwórcy. Jak doszło do tego, że był od zawsze, co już jest paradoksem od doszło, czy z drugiej strony: od zawsze. Myślał też jak doszło do najmniejszego stworzenia i przerażała go jego bezświadomość. Myślał jak doszło do ssaka
i przerażała go jego świadomość.

Ad. 4
Pilny obserwator Dunin zauważył, że strumień ciepłego powietrza wytworzonego przez spiralę elektrycznego grzejnika 2000W poruszył żyrandolem.

Ad. 5
Żyrandol w swej nieświadomości żyrandolowania, świecenia i wyprodukowania zastanawiał się nad tym jak sobie urozmaicić swe wiszenie w nicości wszechświata.

Ad. 6
Więc zaczął wymyślać i Adsiódmego dnia nie odpoczął, tylko stworzył całe systemy zależności nie rozszyfrowanych przez żadną wróżkę. Tam krążyły sobie wymyślone stwory. Stwory obce człowiekowi jak obca mu jest świadomość żyrandola, stwory wymyślone, które z czasem same wymyślały, by się nie stać samotnymi. Żaden stwór natomiast nie zdawał sobie sprawy z tego, że jest sam wymyślony, tak jak nie zdawał sobie z tego sprawy, że to co wymyślił jest ułudą. Jest ułudą wymyślonego.Żyrandol wiedział, że w pewnym momencie zorientuje się, że wszystko w koło jest imaginacją. Zamknął więc to w powtarzające się cykle, gdyż bał się zagłady niesionej przez zdanie sobie z tego sprawy. Nie umiem przeliczyć tych cykli na nasze prymitywne, ziemskie wymiary. Nie wiem czy to są sekundy, minuty, czy tygodnie...


Ad. 7
I tylko na zamknięciu cykli żyrandol przeżywa ogromne przerażenie. W rym momencie uświadamia sobie swoją bezsilność samotności. Umarłby z przerażenia lecz szybko o wszystkim zapomina – powtarzając nowy system. W tym ułamku chwili chciałby się uwolnić. Tak krótki czas nie pozwala mu jednak na wymyślenie rozwiązania gdyż zapomniał o czym musi sobie przypomnieć. Jest to rozwiązanie – brak rozwiązania i ułuda wiary w nie. Gdyby sobie przypomniał, uwolniłby siebie i wymyślone nieistnienia. Stworzył więc sobie niebo w swym piekle, gdyż wymyślone przez niego niebo jest karą, jest piekłem... Tkwi więc w swoim „MATRIXe.”

Ad. 8, które nie zostało rozszyfrowane.
Bogobojny Dunin klęczał w tym czasie na swym tapczanie i modlił się do Stwórcy. Słowa jego przepełnione były miłością i skromnością w swej prostocie. Kochał Ojca szalenie. Myślał o ludziach ganiających w swym mrowisku i znoszących doń rzeczy, które zostały wyznaczone na potrzebne. Jako jedyny z ludzi zrozumiał jak BÓG w tym wszystkim jest samotny. Tak mu się żal zrobiło Umiłowanego, iż jak zwykle poprosił o coś co nie było dla niego. Wypowiedział słowa:

- NIECH SIĘ WIĘC BÓG NARODZI.

W tym momencie Dunin......z przerażenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz