Na początku
był chaos, a dopiero później rzekł ,,niech się stanie światło.” No, to tu w
takim układzie jest inaczej i jest spokój, i jest światłość. Chaos, który się
dopiero narodzi by się wprowadzać tkwi w środku wyznaczonym przekątnymi białego
sufitu. Wisi na środku, zwisa bezwładnie, wisi ślepo, wisi błyszcząc, wisi do
dołu, wisi bo nie może się oderwać, po prostu wisi dla wiszenia wisząc. Poruszy
się tylko przypadkowym chlaśnięciem, dotknięciem, wytarciem, kopnięciem,
szarpnięciem, zaciekawieniem, pierdolnięciem, zakładaniem, zdejmowaniem,
wymienianiem z wymianą, przeciągiem, natknięciem na głowę wuja, zawadzeniem i zawadzaniem,
podskokiem, monotonią, motorolą, kijem, dłonią, nogą, bluzką, koszulą, marynarką,
nawet kalisrakami, wkurwieniem, rzucaniem, gumką, kasetą, plecakiem, szklanką,
Eweliną, butem, z nerwem, na odwal się, od niechcenia lenia właściciela.
No, a teraz
spokój. Więc wisi dla wiszenia, wisi z niemożności siedzenia, wisi nie, nie ma
go. W swej beztwórczej nierozumności, wynikającej z nierozumowości nie istnieje. Jego spokojny byt jest niczym, nieistnieniem,
chaosem.
1. Jaka
straszna siła musi rozsadzać spokój nieistnienia albo braku świadomości
istnienia. Wtrącony w otchłań piekła istnienia bez świadomości istnienia musi dążyć
do świadomego błyśnięcia światłem... do nieba. Ewolucja.
2. Zaduma
wspomnianego braku myślenia jest zalążkiem świadomości. Skoro powstało pytanie,
musi ono oznaczać, ze nie ma już odwrotu. Wytyczony został kierunek, choćby
jestestwo to było w swej przewrotności upośledzone. Wszak sukces ewolucji jest
opisany na błędach genetycznych. Nie ma tu mowy jednak o genetyce.
3.
Muszę
się uwolnić ze swego ograniczenia. Niczym pierwiastek, w którego wetknięto życie, niczym część materii nieożywionej, wchodzącej w skład
wirusa, niczym..., niczym..., niczym..., niczym...., niczym..., ...razy do którejś,
niczym australopitek; rodzić się będzie moja świadomość.
4. Jestem!
Znowu jestem! Istnieję sobie gdzieś, a cały akt jest wynikiem niemożności
poruszenia się.
5.
Przeraża
mnie to, że nie widzę, czyli nic nie ma.
6. Muszę
więc sobie stworzyć coś co mnie uspokoi, stworzę sobie świat.
7.Wymyślę sobie roztkliwające swą murchawakterią sastrzyki, które uwielbią
wmolmokin
...dopisz
sobie coś...
Ad. 1
Dunin zmęczony
leżał w tym momencie na swoim tapczanie. Wrócił jak zwykle... z pracy po
godzinie 1500. Miał dosyć upokorzeń, bycia podwładnym, nie chciał
nawet rządzić, chciał być wolnym i co najwyżej zdanym na siebie.
Leżąc
wpatrywał się w żyrandol.
Ad. 2
Jeżeli
powstaje pytanie rodzące się poza życiem oznaczać musi to tylko jedno – JEST BÓG!
Ad. 3
Dunin jako
osoba wierząca leżał __________________ i dużo rozmyślał o Stwórcy. Jak
doszło do tego, że był od zawsze, co już jest paradoksem od doszło, czy z
drugiej strony: od zawsze. Myślał też jak doszło do najmniejszego stworzenia i
przerażała go jego bezświadomość. Myślał jak doszło do ssaka
i przerażała go jego świadomość.
i przerażała go jego świadomość.
Ad. 4
Pilny
obserwator Dunin zauważył, że strumień ciepłego powietrza wytworzonego przez
spiralę elektrycznego grzejnika 2000W poruszył żyrandolem.
Ad. 5
Żyrandol w
swej nieświadomości żyrandolowania, świecenia i wyprodukowania zastanawiał się nad tym jak sobie urozmaicić swe wiszenie w nicości wszechświata.
Ad. 6
Więc zaczął
wymyślać i Adsiódmego dnia nie odpoczął, tylko stworzył całe systemy zależności
nie rozszyfrowanych przez żadną wróżkę. Tam krążyły sobie wymyślone stwory.
Stwory obce człowiekowi jak obca mu jest świadomość żyrandola, stwory wymyślone,
które z czasem same wymyślały, by się nie stać samotnymi. Żaden stwór natomiast
nie zdawał sobie sprawy z tego, że jest sam wymyślony, tak jak nie zdawał sobie
z tego sprawy, że to co wymyślił jest ułudą. Jest ułudą wymyślonego.Żyrandol
wiedział, że w pewnym momencie zorientuje się, że wszystko w koło jest imaginacją. Zamknął więc to w powtarzające się cykle, gdyż bał się
zagłady niesionej przez zdanie sobie z tego sprawy. Nie umiem
przeliczyć tych cykli na nasze prymitywne, ziemskie wymiary. Nie wiem czy to są
sekundy, minuty, czy tygodnie...
Ad. 7
I tylko na
zamknięciu cykli żyrandol przeżywa ogromne przerażenie. W rym momencie uświadamia sobie swoją bezsilność samotności. Umarłby z przerażenia lecz szybko o wszystkim zapomina – powtarzając nowy system. W tym
ułamku chwili chciałby się uwolnić. Tak krótki czas nie pozwala mu jednak na
wymyślenie rozwiązania gdyż zapomniał o czym musi sobie przypomnieć. Jest to
rozwiązanie – brak rozwiązania i ułuda wiary w nie. Gdyby sobie przypomniał,
uwolniłby siebie i wymyślone nieistnienia. Stworzył więc sobie niebo w swym
piekle, gdyż wymyślone przez niego niebo jest karą, jest piekłem... Tkwi więc w
swoim „MATRIXe.”
Ad. 8, które
nie zostało rozszyfrowane.
Bogobojny
Dunin klęczał w tym czasie na swym tapczanie i modlił się do Stwórcy. Słowa
jego przepełnione były miłością i skromnością w swej prostocie. Kochał Ojca
szalenie. Myślał o ludziach ganiających w swym mrowisku i znoszących doń
rzeczy, które zostały wyznaczone na potrzebne. Jako jedyny z ludzi zrozumiał
jak BÓG w tym wszystkim jest samotny. Tak mu się żal zrobiło Umiłowanego, iż jak
zwykle poprosił o coś co nie było dla niego. Wypowiedział słowa:
- NIECH SIĘ
WIĘC BÓG NARODZI.
W tym
momencie Dunin......z przerażenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz