... w narastającym hołdzie
składanym Twojej osobie, oddając pokłon Twojemu ciału. Jest ono jedną z
niewielu możliwości uchwycenia i poczucia fizycznie ogarniającej mnie miłości,
kierowanej bezinteresownie ku Tobie. Chęcią nie wyżycia się samą w sobie, lecz
daniu ulgi i dopełnienia uczucia niepozwalającego mi funkcjonować. Zachwiało
ono wszelkimi procesami zachodzącymi w moim życiu, dziwię się tylko, że jeszcze
potrafię oddychać, jeść, trawić, pocić.., może dlatego, że czynię to dla Ciebie?
Chyba nie jest to ulgą samą w sobie, bo najważniejsza jest chęć dania Tobie
szczęścia i przyjemności. Co rusz zatapiam się w myślach, jak uwielbiam zatapiać się w Twoim ciele, które wciąż za mało jest cielesne, lecz otacza mnie zewsząd swym
obłokiem, pada na mnie i trąca gorącym wyładowaniem by schłodzić miłość wielką,
aż męczącą. Wreszcie obłok otacza i wypełnia nieskończoną przestrzeń wonią
przyniesioną z górnych warstw stratosfery i dolnych mezosfery tym czego wciąż
brakuje, tym czego ciągle mało, a jeżeli jest to okazuje się, że jest
mordercze.
Przy Tobie i z dala wciąż dotykam drżącą dłonią Twego smukłego
ciała, które dla mnie jest kobiece nade wszystko – nade wszystkie. Mocnym uściskiem
przytulam je do siebie z nadzieją, że tym razem uda mi się w nie wtopić i zostać
jednocześnie na zawsze. Niestety. To tylko chwila. Moja ręka dotyka wśród
delikatnych pocałunków miłości, poprzerastanych na wskroś korzeniami szacunku,
równie delikatnych sutków uciekającej wciąż cielesności. Zadaję więc sobie
pytanie: czy nie kocham cię zbyt mocno, co nigdy mi nie pozwala nacieszyć się
wystarczająco. Więc ogarnięty Twą, na szczęście wzmagającą się wonią, pragnę
poznać, z należną Ci się wciąż czcią delikatności, każdy zakamarek Twego
Jedynego ciała. Wraz z coraz dalszą żeglugą po jego przestworzach – ciągle ich
za mało! Nie wiem gdzie Cię dotknąć, bo każdy skrawek przeszywa mnie szczęściem
innym. Wtapiając się w Ciebie ogarnia mnie śmiech powodowany radością czucia Cię
i ekstazą, że to mnie wybrałaś, nie innego.
Pragnę Cię spocić i obwąchiwać godzinami. Co innym mogłoby
się wydawać dziwnym dla mnie jest ukojeniem bo to Ty Ty...!!! moje pocałunki
wędrują w dół by zaspokoić się Twym ciałem zwieszonym na moim przedramieniu. Muśnięcie
szyi językiem niczym sen przeradza się w doznanie węchowe oraz drżący i do
granic możliwości powolny dotyk warg, okolic a wreszcie samego sutka. Dziękuję Ci,
że jesteś moja. Następnie tym samym obdarowuje mnie cały Twój tułów. Twe usta
wilgotne i rozchylone, a ja się pocałunkami wtapiam w Twe plecy mając wrażenie,
że na chwile dotknąłem nerek. Po Twej talii przychodzi czas na biodra i uda, dłonie
zaś wędrują do stóp Twoich, niczym poddany rzucający się do tychże swego Pana.
Delikatnie rozsuwam Twoje nogi by zrozumieć, że i Ty jesteś mi wdzięczna. Nie
musisz się bać, bo wiesz, że będę delikatny jak zawsze. Pragnę tylko by nie
trafiła się choć chwila podczas, której mogłabyś nie czuć mej miłości, chcę by
moje pieszczoty były wypowiedzianym słowem kocham. Nie..., jeszcze nie czas, historia
powtórzy się wielokrotnie w możliwych kombinacjach, aby każde muśnięcie
przynosiło coraz intensywniejszy szept rozkoszy. Wreszcie! Doznania węchowe
przenikają mnie podczas wędrówki po Twoim łonie. Włoski delikatnie pieszczą mą
twarz, a usta musnęły rozchylających się w podnieceniu warg, by bez reszty
zabrać nas stąd, a może to było tylko marzenie. Nie wiem kim jestem, jak do
tego doszło, czy jestem człowiekiem, czy tylko świadomością. Niewyobrażalna,
niepojęta jest łaska bycia Twoim, a może już nie ma takiego rozgraniczenia,
może już wcale nie jesteśmy dwojgiem, już sam nie wiem, może jesteśmy
wspomnianą świadomością jedną. W przebłyskach jestestwa zauważam, że nadal całuje
Twe nabierające wilgoci wargi, żeby spajać z Ciebie miłości sok. Na fali
przenikającej mnie woni z niewyobrażalną delikatnością język pod skórkę wsuwam,
by łechtaczki dotknąć, a później ją ssać.
Tak naprawdę nie wiem
co się z naszymi ciałami potem dzieje, bo już nie pamiętam czy jest w ogóle coś
takiego jak one, czy to był wymysł taki? Sam też nie wiem czy jesteśmy jedno,
bo gdyby tak było kochałbym siebie. Zresztą po co się nad tym zastanawiać, będąc
tylko galaktyką wędrującą we wszechświecie. Czas się zatrzymał i jako ciała
astralne wieczność spędzamy, przemierzając wciąż nienasycające zakamarki
kosmosu, szkoda, że tę wieczność zapomnimy by się chwilą stała po powrocie do
ciała. Chociaż sam juz nie wiem, chyba to ciało jest wymysłem, w które za karę
są wtrącane ścierające się z kolei ciała niebieskie.
Ekstatyczne doznania,
sprowadzające deszcz rozświetlonych meteorytów, nagle przenikają mnie kolejną
niepewnością: może nie gwiazdami, może nie planetami, może my przestrzenią jesteśmy.
W swym wirującym
kolorze ku czarnej dziurze galaktyki pędzącej wiem ja, wiem Ty; Bóg ze szczęścia
nas stworzył. Tym razem nie wracamy...
WOW :) !!!!! piekne....
OdpowiedzUsuńwyciągam dłoń zamykam oczy poddaje się uczuciom w otchłani mroku Ja i Ty Kobieta Gwiazda i Mężczyzna Gwiazda złączeni w naszej przestrzeni zatapiamy się w sobie ..Ja i Ty jedność nie ma nikogo i nic jest tylko wrażliwość i odkryte spełnienie..w ciszy słychać tylko krzyk spadających gwiazd Kobiety i Mężczyzny..zamykam dłoń otwieram oczy..ukrywam uczucia...
OdpowiedzUsuńNo tak mi się to spodobało, że przez pół wieczoru zastanawiam się co odpisać i nic nie wymyśliłem. Pisze więc bo chcę jakoś zaznaczyć, że jestem pod wrażeniem i nie mogę tego zostawić bez komentarza.
OdpowiedzUsuńcisza jest formą niemego zachwytu....to co Ty piszesz jest dla mnie niewyobrażalnie wielka kopalnią odkrywania uczuć....nigdy bym nie podejrzewała Ciebie o taką subtelna wrazliwośc....
OdpowiedzUsuńJak widać, nie wszystko na tym blogu jest tak subtelne. Wszystko zależy od emocji, które bywają nieokiełznane.
OdpowiedzUsuńA tak w ogóle to czuję się przez Ciebie podglądany. ;) Ty wiesz kim jestem, ja nie wiem kim Ty jesteś. To dziwne uczucie aczkolwiek bardzo interesujące. Ciekawość, tajemnica, psychoekshibicjonizm.
OdpowiedzUsuńi proszę umknął mi komentarz ....lepiej późno niż wcale odpisać...podglądam Cię codziennie, by poznawać zakamarki Twego świata by uczyć się patrzenia Twego, ubierać się w codzienność Twoją, odkrywać przeszłość Twoją...jestem wiatrem, jestem ziemią jestem słońcem jestem wodą jestem grzechem ...jestem Dziewczyna w spodniach w kratę ....
OdpowiedzUsuńCzęsto się zastanawiałem kim jesteś: Kropką, Małą, Małą Kropką?
OdpowiedzUsuńBardzo długo "wiedziałem" kim jesteś, byłem tego pewien. To co pisałaś dokładnie na to wskazywało. Nagle, jakiś czas temu okazało się, że możesz być jednak dwiema innymi kobietami, a totalna zmyła (albo trop) nastąpiła całkiem niedawno(to już czwarta).
... hmmmmmmmm ... Dziewczyna w spodniach w kratę... to bardzo ciekawe.
Jeeeesssteeemmm Dwukropką:))))gdzieś głęboko chciałabym zobaczyć Twoją reakcję gdybym otwarła kartę anonimowości.....a na razie zostawiam Cię na kilkanaście dni jadę szukać nowego życia w ciszy bez ograniczeń poczuć wolność bezgraniczną chłonąć zieleń lasu dotykać stopami granic nieba.....
OdpowiedzUsuńNajprościej rzecz ujmując - życzę Ci miłego wypoczynku.
OdpowiedzUsuńP.S.
Jedziesz umrzeć?
Jedziesz się narodzić?
Umarłaś już?
Jesteś od nowa?
...?
napisze na kilka godzin przed wyjazdem skończyłam pakować plecak, i patrzę na wszystko wokół mnie dziwny strach zawładnął moimi myślami pierwszy raz od długiego czasu boję się tego co może się wydarzyć...umarłam ..a jadę narodzić się na nowo...patrzę na spodnie w kratę by zwalczyć strach....kim będę jak wrócę...niepewność drąży umysł....
OdpowiedzUsuńBędę czekał.
OdpowiedzUsuńZ głową w chmurach, z nowym czasem z życia radością i nową jasnością wróciłam na nowo stworzona z krwi bolesnej ciemności i połamanej wrażliwości, czuję, żyję, uwielbiam, tańczę w imię szatańskiej wolności.......
OdpowiedzUsuńDz.w.S.w.K
PS....nie całkiem domknięta szuflada ciemności otwiera się by straszyć w mroku chwili samotności...